dziennik 27/24

Frans Masereel, Sikanie, z albumu „Mon livre d’heures”, 1919, źródło: wikimedia.org

Red is bad

Owszem miałem w tamtych czasach częsty kontakt z patriotami. Był taki jeden, gwiazda prawicowego umysłu z tłitera, taki, że hej każdemu wyj..ał w sieci, Bóg, honor, ojczyzna na pełnej k..wie. Przyszedł na spotkanie w sprawie jakiejś kampanii. Budżetu mieliśmy na to ze sto pięćdziesiąt tysi, ale on zaśpiewał milion. I koniecznie chciał dać scenę z Katynia, bo to dobrze bierze. Strzał w tył głowy. Koszulkę miał oczywiście „Red is bad” jak trzeba. I jeszcze złoty różaniec na palcu i takiż krzyżyk na szyi. Ech, to był prawdziwy patriota, od razu poznałem. Córka studiowała za granicą i dawała świadectwo. Patriotyzm to nie jest tania sprawa.

(Przypominam, bo pamięć jest niezwykle krótka w tym kraju, że gość od „Red” zarabiał te kokosy, między innymi wtedy, kiedy myśmy na dworcach za własne robili uchodźcom kanapki i wykupywali bobofruty z rossmanna)

Misje święte w Lu.

Ten misjonarz naprawdę przypominał misjonarza z filmów. Brakowało mu tylko tonsury, ale za to chwyty retoryczne miał opanowane jak po szkoleniu skutecznej komunikacji. Opowiadał bajki, a to w polskiej religii liczy się najbardziej: gdzieś kiedyś w latach sześćdziesiątych (dowód anegdotyczny) mieszkańcy pewnej parafii wywlekli od ołtarza księdza, rozebrali z szat (narracja powtarza kalwaryjski przebieg) i mocno pobili aż cały zakrwawiony. Parę miesięcy później dwadzieścia osób z jednej rodziny zginęło (słyszałem w telewizji – mówi misjonarz, a więc to pewne) w tej miejscowości, czternaście grobów obok siebie widziałem na cmentarzu. To ci, co pobili księdza. Mściwy jest ten Pan Bóg misjonarza, nie daje za wygraną, gdy ktoś skrytykuje księdza. – Sam widziałem – mówi misjonarz – jak ręka uschła komuś, kto chciał zdjąć krzyż.

Patrzę w kandelabr i wyobrażam sobie prezydenta R.T. (bo do niego pije kaznodzieja) jak zamienia się w enta.

Czwarty czerwca

W ramach obchodów Dnia Wolności i Praw Obywatelskich zorganizowana zostanie ogólnopolska tombola, w której odpowiadający na pytanie: czy do nieludzi przedzierających się przez podlaską granicę strzelać z broni krótkiej czy kosić maszynowo? będą mogli wygrać cenne nagrody.

Nieładnie pisać takie fejknjusy, kiedy premier dba o bezpieczeństwo i czuwa nad nami. Dokładnie tak samo jak poprzedni. I stan wojenny przy granicy wypisz wymaluj taki sam. Dobre praktyki rządów minionego reżimu. Może ktoś z zachwyconych piętnastym października opowie coś więcej.

Proszę Państwa – to zdanie fajnie się parafrazuje – czwartego czerwca skończyła się w Polsce nadzieja na lepsze.

Tamta władza na taką okazję wybrałaby jakieś religijne święto i dodała podrobiony cytat z Jana Pawła II. Byłoby dużo o Bogu, który jest narodowe i wcale nie uciekał nielegalnie do Egiptu. Tu hipokryzja ma inny wymiar: łamaniem praw człowieka uczcijmy święto praw człowieka. Na koniec poszybują w górę niebieskie balony. Zamiast czekoladowego orła puści się pawia.

Dodaj komentarz