księgarnia 25/24

Maria Callas i Pier Paolo Pasolini na planie filmu „Medea”, 1969, źrodło: twitter.com. Opisując platoniczne uwielbienie Bogusława Kaczyńskiego dla Marii Callas, przypomnieć należy o głębokiej relacji łączącej śpiewaczkę z homoseksualnym reżyserem.

Bartosz Żurawiecki, Primadonna. Biografia Bogusława Kaczyńskiego, Agora 2024

Wydana w „Agorze” biografia Bogusława Kaczyńskiego przynależy do gatunku, w którym dotąd specjalizowali się prawicowi funkcjonariusze od historii, na czele ze swoim guru Cenckiewiczem: paszkwilu biograficznego. Bierzesz głównego bohatera i przerysowujesz go wykrzywiając.

Żurawiecki zachowuje wszystkie cechy gatunkowe: dobór świadków i dokumentów na niekorzyść opisywanego; skupianie uwagi na incydentach przedstawiających bohatera w złym świetle; podważanie jego wypowiedzi (odmowa prawa do obrony – w wypadku żywych protagonistów); umniejszanie zasług; wywyższanie się autora książki nad jej bohatera (w tym wypadku szczególnie irytujące i obraźliwe poprzez posługiwanie się zdrobniałym imieniem Boguś). Autorzy paszkwili biograficznych zwykle opierają się na wybranym źródle, czy pracy teoretycznej. Żurawiecki robi to samo – podstawą pseudoanalizy postaci czyni wydaną w 2001 roku książkę Wayne’a Kostenbauma.

Bogusław Kaczyński nie był postacią z mojej bajki. W tamtych czasach wygłaszane podniosłym tonem pogadanki gościa w garniturze i białej koszuli z muszką zapowiadały niezrozumiałe dla mnie opery, tak jak opowieści starszego pana w ciemnych okularach poprzedzały śmieszne czarno-białe komedie (że czarno-białe nie miało to znaczenia, bo wszystko było czarno-białe). Głos Kaczyńskiego tak jak głos Urbana potrafię odtworzyć w swojej głowie. Miał jednak jakieś znaczenie, skoro akurat, pośród dziesiątek biografii, postanowiłem wybrać właśnie „Primadonnę”.

Nie będę udawał, że znam się na kulturze queer albo na operze. Niemniej Żurawiecki spłycając, a właściwie wyśmiewając, miłość Kaczyńskiego do opery, pomija cały kontekst tej relacji: marzenie chłopaka z prowincji o sławie, jego – całkiem zrozumiały – lęk przed wyjściem z szafy, traktowanie opery jako ucieczki. Pozostaje Kaczyński przez całe życie kuzynem Marcela, który zakochuje się w Bermie, nawet jeszcze nie zobaczywszy jej na scenie.

„Primadonna” zupełnie jak książki Cenckiewicza pełna jest pogardy dla tytułowego bohatera. Niczym entomolog Żurawiecki przygląda się złapanemu motylkowi, i obrywając pęsetą skrzydełka i nóżki, sprawdza jego odporność na ból. W sumie to dość obrzydliwe eksperymenty.

Dodaj komentarz