
Zobaczone
To nie King Kong za oknem operator w puchowej kurtce wspina się po szyi żurawia, który swoim okiem zagląda nam teraz do sypialni. Budzimy się z chrzęstem, gdy czuwa.
Zaginione
Sprzątam biurowe szuflady. Wyłaniają się z nich ważne dokumenty rocznik dawno temu. (- Patrz, zaginiony dowód w sprawie Kimlera. Mój Boże, on rzeczywiście był niewinny. – Skończył na krześle dwa lata temu, Frank).
Zazielenione
Przedwczesne dojrzewanie. Pączki forsycji nagle układają się w żółty wzór na tle bloków. Ta zieleń taka niewinna, ledwie rozbudzona.
Zgubione
Połakomiwszy się na włoskie ciasteczka o boskim kremie (boski i włoski można stosować wymiennie), wybiegliśmy Jana Pawła w wieczornym szumie. Goście z kebabów popijali turecką herbatkę. Gorzkie żale u Augustyna (we śnie później opowiadałem o cudzie). W tej drodze zgubiłem wszystko. I stałem się zupełnie anonimowy. Bardziej nawet niż tu.

Frank Drebin wciąż niezastąpiinym stróżem prawa
PolubieniePolubienie