dziennik 65/23

Willy Römer, Dziecko niosące do domu choinkę, Berlin, 1920, źródło: twitter.com

Opowieść wigilijna

Wracali na Wyżynę, która przywitała ich pasami białego na polach.

Niebo ostatnio przejaśniło się dwa razy. Raz wczoraj na południowej obwodnicy. Granatowe chmury przypominały stado pokemonów. Najważniejsze, że wyszli z ciemności, z najdłuższej nocy, że teraz zmierzali w kierunku lata.

Wracali na Wyżynę, zgodnie z zasadami ustalonymi wiele lat temu, kiedy zajechać do którego domu, z których każdy był już obcy.

Stał wtedy w balkonowym oknie i wypatrywał gwiazdki. W oknach kuchni naprzeciw krzątali się ludzie, smażąc karpia i podgrzewając kompot. Lubił podglądać cudze życia. Od wielu lat w ten dzień powtarzał tę samą opowieść: uniwersalną historię o szczęśliwych świętach. Kolędę.

Wracali na Wyżynę, choć na Nizinie mieszkał już dużo dłużej. Cały czas jednak czuł się przyjezdnym, nie potrafiąc się zadomowić. W święta jak nigdy uświadamiał sobie, że jedyny pewny dom to ten, dawno temu, który istniał wyłącznie w pamięci.

Dodaj komentarz