
Grudzień. Dla dorosłych
Grudzień podobnie jak listopad to kawał sukinsyna: całodobowy zmrok na Nizinie, konflikty na parkingach supermarketów, kobieta, która kupując pierogi postanowiła opowiedzieć całe swoje życie, infolinia empiku, która nie wie kiedy do paczkomatu zdoła dotrzeć święty Mikołaj.
Ale za to pojedzie się po choinkę do obi na koniec miasta, tam gdzie lądują samoloty, będzie się wybierało i modliło, żeby się spodobała (szczęście, że Dziecku spodoba się zawsze). Będzie się też czekało na śnieg (taki jak kiedyś, kiedy się samemu było dzieckiem i wierzyło w to wszystko). I będzie się przygotowywało na ten zawód, kiedy z roku zostanie tylko kilka dni i będziemy nazywać go starym. Tych kilka nikomu niepotrzebnych dni między Narodzeniem a Końcem.
