księgarnia 74/23

Willy Ronis, Szyb 10 w Courrières koło Lens. Polscy górnicy w Zagłębiu Północnym, z cyklu „Górnicy”, 1951, źródło: auctions.artcurial.com

Aleksandra Suława, Przy rodzicach nie parlować. O polskich powrotach z Francji, Czarne 2023

1.

Brakuje mi w tej książce jednego bohatera. Był przez pewien czas najważniejszym reemigrantem w moim życiu. Losy jego rodziny po powrocie potoczyły się na tyle inaczej, że nijak nie wpasowują się w geografię „Przy rodzicach”. Kujaw Białych nie ma na mapie. Już bardziej Owernia, gdzie się urodził na dwa lata przed wojną. Zostaną po niej studia na romanistyce, liczne, choć wolne, tłumaczenia literatury francuskiej i hiszpańskiej oraz „Ballada dla Owerniaka” Brassensa, którą – w swoim przekładzie – śpiewa z gitarą:

Dla Ciebie ta piosenka jest, ech, oberżystko, co ot tak dałaś mi chleba, a ten chleb, ach śnił mi się wciąż jego smak.

Edward Stachura.

2.

Debiut Aleksandry Suławy jest pasjonującą literaturą. Autorka zmienia tonacje i barwy narracji, w opowieść wplątuje mikroopowieści. Miesza głosy bohaterów. Ten reportaż domaga się inscenizacji teatralnej, ba, może nawet powstałoby z niego libretto do opery.

Wiele prozatorskich zalet nie umniejsza wcale wartości książki jako reportażu historycznego.

Dopytuję J., co wie o „Francuzach”, i wie niewiele, chociaż pochodzi ze stron, gdzie osiedli. Nie znajdziesz ich w podręcznikach. Właściwie to dopiero reportaż Aleksandry Suławy jest tym wehikułem, którym z rodzinnych opowieści mogą trafić do powszechnej świadomości.

A to wcale nie jest łatwe.

3.

Wracali z Francji budować odrodzoną Polskę. Są z tego dumni. Dzisiejsi funkcjonariusze od historii dobrze wiedzą, co to była za Polska. Trudno, żeby reemigrantów uznawali za bohaterów, skoro bohaterami stają się raczej goście strzelający w plecy wiejskim nauczycielom, i w ten sposób walczący z komuną.

Nic nie wiemy o Polakach we francuskim ruchu oporu ani o strajkach w Zagłębiu Północnym w 1941 roku. Propagandowa opowieść o Pstrowskim – świetnie u Suławy streszczona – została wyśmiana i wymazana z topografii miast.

Aleksandrze Suławie udaje się, na przykładzie wracających z Francji, pokazać złożoność stosunku Polaków do Polski po czterdziestym piątym roku.

Dojmujące jest to rozczarowanie, kiedy wracają do wyimaginowanej ojczyzny, zastając zimę, nieuprzejmość i nędzę. Marząc o pomarańczach.

Nie do wyobrażenia, że gdzieś na górniczym osiedlu w Wałbrzychu, mężczyźni w beretach grali w bule, a wieczorem tańczyli do francuskich piosenek z dziewczynami w kolorowych sukienkach. Całkiem nowy ląd, nową wyspę odkrywa autorka.

4.

Jest początek dwudziestego wieku. Jedziemy z A. do Paryża. Jesteśmy biednymi studentami i będziemy zwiedzać Luwr z chlebem chrupkim i słoikiem dżemu truskawkowego. Autokar dręczy nas komediami i sensacją na VHS. Jest duszno.

Rano dojeżdżamy do Francji. Za oknem ceglane familoki, hałdy i pelargonie na parapetach. Autokar zatrzymuje się w wąskich uliczkach Billy-Montigny i Lens. Pojęcia nie mam, czemu tu przyjechaliśmy, dlaczego jacyś ludzie wysiadają w tym górniczym krajobrazie.

Przypomni mi się nad książką.

1 Comment

Dodaj komentarz