
Sennik basenowy
W noc po zjeżdżalniach parku wodnego pojawiają się przedziwne sny.
Park zaburza pewność stąpania po ziemi i zmusza do masowej cielesności, znalezienia się jedynie w kąpielówkach w tłumie ciał podobnie roznegliżowanych, a prawie goły grubas jest bardziej nagi niż nudysta (1). Jest się oglądanym. Wsiada się do pontonu. Spada się w otchłań.
Potem śnią mi się:
Ulubiona malarka Ka., która okazuje się być wędrowną akrobatką występującą w basenach ze swoich obrazów (dzieją się one na żywo, ale zarazem na płótnie)
oraz plac przed katedrą w stylu nadreńskiego gotyku w letnią niedzielę palmową. Biskup w procesji wyprowadza z portyku stado świń. Podchodzą do nas i przytulają się. Chwytają swoimi ryjami z naszych rąk jabłka. Uśmiechają się. To inscenizacja wypędzenia demonów (2), zupełnie nieudana, bo tulimy świnie, za nic mając biskupa.
Przypisy:
1. Por. Michał Michalski, „Gruby”, s. 23
2. Por. Mk 5, 11-13
