dziennik 42/23

Zaćmienie Słońca w 1905 r., „Knowledge”, październik 1905, źródło: twitter.com

Sennikbezsennik

Nie mogę spać przez wybory. Kiedy się budzę, miewam koszmary. Jest poniedziałek szesnastego i dobrze znam wynik. Czarnowidzę od małego.

Najgorsze, co nas spotkało, spośród licznych katastrof przez ostatnie lata, to katastrofa etyczna: odwrócenie pojęć i języka, którym o nich mówimy. Zakaźne jak choroba, która trwale uszkadza sumienia. Jeśli nie jesień, kolejne lata będą postępującą zapaścią.

Uciekam w sen: śni mi się modernistyczne mieszkanie M. na Starej Ochocie: ma wykończenia z orzecha, trzy łazienki i konsjerża. Pod koniec snu zjawia się ambasador Stanów Zjednoczonych.

Nic to, za tydzień będę w Prado.

Dodaj komentarz