
Dorota Kotas, Czerwony młoteczek. Lektura dla klasy szóstej, Cyranka 2023:
Książki Doroty Kotas podobają mi się najbardziej za każdym razem, ale mimo to możecie się zdziwić, że ta trzecia podoba mi się najbardziej. Bo „Czerwony młoteczek” pozbawiony jest klasycznej, linearnej fabuły a przez to, sądzę, jest dojrzalszy (tudzież bardziej wymagający).
Jest w nim wk.rw, dużo wk.rwu, ale co gorsza (czy gorsza – kwestia dyskusyjna): ja ten wk.rw rozumiem. Zgadzam się z nim, nie piszę o swoim, ale pielęgnuję go wieczorami. Może mój odnosi się do innych osób i zdarzeń, ale też mnie uwiera i chciałbym go umieć tak zapisać. Powiedzieć wprost, a nie ukrywać się pod aluzjami i grami słówek. Bo się obrażą, bo Polsce będzie smutno.
Czuję szczerość tego pisania i zazdroszczę tej szczerości. Ci, co się zżymają, że nazbyt wk.wiona, że nie ma uśmiechu, który powinien gościć na twarzy autorki, że dotyka biedne bibliotekarki, instagramerki i uznanych terapeutów: oczekują przystępnego produktu kulturalnego.
Mi chyba już tak tu źle, że od literatury oczekuję wk.rwu. Podszywam się więc pod wk.rw „Czerwonego mloteczka”. Sobie go adoptuję.
