księgarnia 34/23

Uczestnicy V Kongresu Solvaya w Brukseli, 1927: wśród nich bohaterowie książki: Werner Heisenberg (stoi, trzeci od prawej), Erwin Schroedinger (stoi, szósty od lewej), Louis de Broglie (siedzi w drugim rzędzie, trzeci od prawej)

Benjamin Labatut, Straszliwa zieleń, tłum. Tomasz Pindel, Czarne 2023:

Kto by się spodziewał, że przysłuchując się nerwowej kłótni na temat tego, czy władza może zabierać fundusze naukowcom, których ustalenia jej się nie podobają (por. Instytut Filozofii i Socjologii PAN), pomyślę o Heisenbergu i Schroedingerze.

Labatut w swojej powieści opowiada o fizykach, którzy popadają w obłęd z powodu struktury atomu, matematykach przerażonych dowodami twierdzeń, o odkrywcy cyklonu B i nawozów sztucznych (w opowiadaniu „Błękit pruski” fakty fantastycznie łączą się ze sobą, jakby wypróbowując naszą tolerancję na prawdopodobieństwo).

W „Straszliwej zieleni” ludzki umysł jawi się jako numinosum (och, jak nadużywam Rudolfa Otto do swoich niecnych celów). Jest nieokiełznaną potęgą zdolną niszczyć światy (anioł śmierci Oppenheima to jedno z jego wcieleń). Tym, którzy doznali oświecenia, trudno jest zawrócić.

Bałem się wyobrażać niewyobrażalne: dziwne i powabne kwarki, gwiazdy z Ultragłębokiego Pola Hubble’a, potęgi o wielocyfrowych wykładnikach. Strach mój okazał się uzasadniony.

Zastanawiałem się, co sprawia, że proza Chilijczyka jest aż tak europejska. Pomyślałem o miejscu, które jest emblematyczne dla pierwszej połowy XX wieku, a które pojawia się w „Straszliwej zieleni”: ponury gmach sanatorium przeciwgruźliczego. Trzy lata przed piątym kongresem Solvaya ukazuje się „Czarodziejska góra”.

Dodaj komentarz