O pewnym spocie

Czym się różni Partia od pustych panienek ze szkolnych wycieczek robiących tiktokowe selfiaczki na torach do Birkenau?

Zimnym wyrachowaniem, którego należy odmówić uczennicom liceów. Zagrać milionami ofiar Zagłady jest z jednej strony rzeczą, wprost niewyobrażalną, z drugiej – prostą konsekwencją tego, że Partia nie jest już jedynie zdemoralizowana, ale zupełnie amoralna. W publicznej debacie, w oburzeniu po pojawieniu się filmu i masowym jego udostępnianiu przez funkcjonariuszy partyjnych, cały czas ślizgamy się po powierzchni (zdemoralizowana), nie umiejąc – czy nie chcąc – dostrzec istoty (amoralna). Na pierwszym poziomie mówimy o naruszeniu tabu, nadużyciu symboli, dopiero jednak na drugim pytamy o rzeczywisty cel aparatu partyjnego.

Na tle ujęć obozu wybijają się dwa zdania: w Auschwitz zamordowano ponad milion osób, sześć milionów Polaków zamordowano w czasie wojny. Odczytanie ich daje do zrozumienia, że w obu wypadkach chodzi o etnicznych Polaków i polskie miejsce pamięci. Żydów – zdjęcia pokazują Birkenau, największy żydowski cmentarz świata – nie ma: w prawicowym umyśle są przecież jedynie uzurpatorami w wojnie o pamięć.

Doskonale wiedzą o tym twórcy partyjnej propagandy. Jeśli Partia swoim filmem uruchamia obronę czci Polaków-ofiar wojny (dla przeciętnego widza liczba w filmie nie odnosi się przecież do obywateli), to każdy, kto przeciw niemu protestuje zapisany zostaje do Antypolaków. Domyślcie się, kto najbardziej tę pamięć chce Polakom odebrać, kto zabiera nam miejsce ofiar: brzydkie – w ustach prawdziwych Polaków – słowo na Ż.

To właśnie ten skrypt chciano uruchomić: skrywany polski antysemityzm, który, choć nikt publicznie się do niego nie przyznaje, jest potężną siłą mobilizacji, zwłaszcza w Polsce wschodniej, krainie zapomnianych sztetli. W końcu to z Pobożna wiem, że Tusk jest jedynie żydowską marionetką.

Uruchomić polski antysemityzm dla wzrostu słupków – brzmi obrzydliwie. W tym rzecz: należy sobie to uświadomić, że Partia nie zna już żadnych granic.

Dodaj komentarz