
Ptasie historie
Tamtego wieczoru skończyło się happy endem. Ten podlotek na środku jezdni i hamowanie, i matka rzucająca się na przechodniów, zamiast krążyć nad nim i odganiać auta. – Ojej – zawołał chłopiec w wieku Dziecka, kiedy zahaczyła o jego włosy.
Tego roku znowu obserwuję ptaki. Parę wróbli, które nad ranem harcują na balkonie, rozrzucając pozostałe po zimie ziarna słonecznika, wrony.
Szary puch na jezdni. Tego wieczora, ostatniego w maju, bez szczęśliwego zakończenia.
Dzień targowy
Właśnie, że nie o truskawkach. Kolejki nastolatek, które prażyły się w majowym słońcu, stały po podpisy autorów. Nic mi niemówiących autorów nic mi niemówiących książek z nic mi niemówiących wydawnictw.
Zawsze koło połowy roku dopada mnie świadomość, że nie uda się wszystkiego przeczytać. A wtedy litery zaczynają mnie przerażać, a słowa przełażą z jawy do snów.
Jestem tylko nic nikomu niemówiącym zapisem.
Dzień dziecka
Na dziedzińcu dzieci przebrane w za duże mundury śpiewają, że nie będzie nam pluł w twarz i że damy krew. Dzieci mają biało-czerwone opaski i furażerki albo hełmy jak mały powstaniec. Oficjele biją brawo, ocierając pot i łzy wzruszenia.
Występ jest upiorny. Upiory pojawiają się tłumnie. Kolejni dyktatorzy nachylają się nad dzieciaczkami, odbierając od nich naręcza kwiatów. Bóg, honor, ojczyzna – słychać w wielu dziecięcych językach. I równy marsz, ulubioną melodię despotów.
Z jakich książek znasz te dzieci w mundurach? Skąd wiadomości, które je pokazują?
Militaryzacja dzieciństwa – wczesny objaw tyranii.
