
Kielce. Poziomki
Pociąg śmierdzi. Wczesnym popołudniem przez sen dostrzegam stację Kielce. Sienkiewicza wygląda na wymarłą. Spodziewałem się baletnic, spodziewałem się akrobatów, a tylko smutna kobieta sprzedaje poziomki.
Kielce. Niewidoczne
Teraz wszyscy zadzierają głowy i wpatrują się lornetkami w niewidoczny sufit. Pani specjalistka od stropu opowiada czego nie widać, a co widać być powinno. Cztery kontynenty, dwanaście miesięcy, mała Apokalipsa.
Kielce. Planty
Kamienica nad strugą jest jasna. Wygląda jak na tym strasznym zdjęciu, tyle że nie wynoszą trumien. Wczoraj zmienili ustawę, więc spokojnie mogę napisać teraz: Polacy zabijali Żydów na Plantach w Kielcach (nie tylko w Kielcach, nie tylko na Plantach.)
Anatomia
Pięćset kilogramów czereśni (opowiada E.). Każdego lata odkrywam, że łapczywość nie dotyczy wyłącznie ud albo gęsiej skórki na plecach. Ciało posiadają również owoce.
Szarlotka
Byłem dzieckiem. Tyle razy jeździliśmy do R. Bardzo długa droga: sklep w Niemcach, fabryka domów, lody w Lubartowie, most na rzece w Woli Skromowskiej, Kock. Za każdym razem nowe ciasto: francuskie z grubym cukrem, metrowiec. Odległości są teraz znacznie krótsze, dorosłe i trasa wiedzie od północy. Szarlotka, nadchodzi wieczór.
(27-30.06.2018)
