Dziennik. Jesień tańcząca i inne notatki

(Minya Diez-Dührkoop, Portret Clotilde von Derp, 1913, źródło: tumblr.com, zob. też: National Media Museum, http://tiny.pl/gmhjr)

1.

Ostatnie słońce zauważam w tym roku wcześniej. Jakbym po długim, przeobfitym lecie już wyglądał jesieni (na co, po co, podpytuje A.). Dni coraz krótsze, czas szybko biegnie, sobota już, czwarty tydzień – powtarzam za babcią. Ale jeszcze sezon na wrzosy, dopiero potem żółte płomienie liści, mimozy Niemena, koncerty chopinowskie w radiu, zmiana czasu.

Od paru lat latem, pierwszy raz w Chinach, wyobrażam sobie jesień jako długi spacer po piątej wzdłuż domów towarowych na Marszałkowskiej, taki jak w czasach, kiedy wszystko było inaczej a jednak tak samo. Ich oświetlone wystawy, obraz kontrolny: pewność powrotu do tego samego miejsca rok w rok (a przecież wyburzyli „Sezam”). Ruch uliczny, pałac patrzy, pójdziemy do kina (w tym roku raczej nie).

2.

Zdjęcie Clotilde napotykam przypadkiem. Pośród tysięcy starych zdjęć, na początku tego września, zauważam akurat to, które nosi tytuł „Portret młodej dziewczyny”, ale potem odnajduję kim są: fotograficzka o dziwnym nazwisku i ekspresjonistyczna tancerka o brwiach Fridy.

Może to te brwi przyciągają spojrzenie albo sukienka w kwiaty. Gdy patrzę na Clotilde, myślę o jesieni (ciągle i ciągle o jesieni, narzeka A.)

3.

O brwi, nosek, uszy albo linię zgryzu telefony dręczą pytaniami. Do kogo podobny? Nie potrafię odpowiedzieć: może nieco do Czyngis-chana, który przed wiekami bawił w naszych stronach? Albo, wprost przeciwnie, do owego Niemca, którego jednak chciała nasza praszczurka Wanda? Może jakiś Celt lub Got zawieruszył się w genach, broń Boże, Sarmata.

Poszukiwania trwają. Mieści się w matrylineażu czy też patrylineażu? Nikt na serio nie bierze tego, że jest sobą.

4.

Widzę w Clotilde letnią zwiewność i lekkość, te ostatnie (znowu ostatnie – wzdycha A.) powiewy ciepłego wiatru, co są na początku września. Zasnął, idziemy na spacer, pachnie lasem, obserwujemy psy i koty. Krótkie fragmenty. Małe kadry. Takie jak ten z zamyśloną tancerką na krześle.

(05.09.2015)

Dodaj komentarz