List otwarty do biskupów w sprawie imigrantów

(Giotto, Ucieczka do Egiptu, 1305, Kaplica Scrovegnich w Padwie; źródło: pl.wikipedia.org) 

Są takie – rzadkie – momenty w życiu autora bloga, kiedy chciałby usłyszeć głos polskiego Kościoła instytucjonalnego, tego, który tak doskonale orientuje się w szczegółach pożycia intymnego i w zagrożeniu cywilizacji masturbacją. Chodzi mi mianowicie o interpretację uczynku miłosiernego względem ciała: podróżnych w dom przyjąć. Precyzując, zwracam się do biskupów polskich, specjalistów od chrześcijaństwa teoretycznego, o wyjaśnienie kto jest moim bliźnim.

Bo teraz rozmawiamy o pryncypiach (przyjmuję w tym miejscu oskarżenia o demagogię) i brakuje mi tego głosu, który by powiedział: nasze kościoły, plebanie, nieużywane sale katechetyczne są dla was otwarte chrześcijanie z Syrii i wy, wyciągnięci z morza koło Lampedusy. W ramach przygotowań do dni młodzieży, przećwiczymy gościnność przyjmując w parafiach rodziny z Afryki i Bliskiego Wschodu. Rezygnujemy z dotacji na muzea, centra i kościoły pod wezwaniem Jedynego Papieża w Historii, w zamian za to zbudujemy wygodny hotel, kiedy do nas przyjedziecie.

Brakuje mi tego głosu, żeby uciszył biało-czerwonych kretynów wołających „Polska dla Polaków”. Żebyśmy nie byli rozczuleni swym nieszczęsnym losem, bo to los szczęśliwy. Żebyśmy zrozumieli, że pieniądze, które doimy z Unii, zobowiązują do tego, żebyśmy umieli nimi także się dzielić.

Żebyśmy pojęli, że kochać to nie tylko nas, ale kochać to też my.

1 Comment

Dodaj komentarz