Dziennik. Podwójne życie autora bloga

To było tego dnia, kiedy poszedłem rano na kawę i spotkałem cztery strażaczki w galowych mundurach. Pamiętam, bo trochę się zdziwiłem, zamawiając to, co zwykle.

Tego dnia mój blog rozpoczął intensywne życie poza mną. Patrzyłem na to z zachwytem w pierwszej chwili, potem z niepokojem, wieczorem z niedowierzaniem. Można było pisać o setce książek i filmów, o papieżach i ministrach, ale dopiero, gdy napisałem o mieście R. zapanowała hossa. Słupki zaskoczyły.

Prawdę powiedziawszy to schowałem się pod kołdrę i boję się dotknąć klawiatury. Kiedy jesteś w prawie intymnej relacji z każdym Czytelnikiem lub Czytelniczką, pisanie jest jak pisanie listów do przyjaciół. A teraz musisz nauczyć się odróżniać siebie od tekstu (29.04.2015).

Dodaj komentarz