Dziennik. Opowieść o cesarzu, pająku i tulipanach

(Tego dnia pojechaliśmy do miejscowości R. Pogoda była zmienna, krajobraz także, ale to było później. Najpierw było tak jak zwykle, no, prawie jak zwykle.)

Po dogłębnym przedyskutowaniu problemu, czy kupić osiemdziesiąt bordowych tulipanów, czy też wybrać różowe lub czerwono-żółte, poszliśmy do kawiarni. Różowe. Zaczynało padać.

Jeszcze pomyślą, że mam omamy, ale po wyświetlaczu kasy przeszedł przed chwilą pająk. Wyjaśniam panu za ladą, ale pająka już nie ma.

Mężczyzna z kawą i na stole odłożonym beretem wspomina, że jeszcze wczoraj pił kawę na Montmartrze. Jestem cesarzem na łodzi – woła. W związku z tym już mniej boję się o swoją opinię i proszę pana za ladą o nożyczki.

Do tulipanów oczywiście, nie będę polował na pająka (18.04.2015).

Dodaj komentarz