Dziennik. Poszukiwanie

Para siwych wron na balkonie szuka mieszkania. Kolejne egzemplarze, kolejne gatunki, a zaczynało się skromnie od jadłodajni dla sikorek.

Poszukuję drzewa za oknem, ale ono którejś z ostatnich nocy zniknęło z krajobrazu. Otwiera się perspektywa. Mniejszy jest tylko rankiem świergot. (Usiłuję sobie przypomnieć jak to drzewo wyglądało, okazuje się jednak, że było tak zwyczajne i codzienne, że nie pamiętam ani jego kształtu, ani koloru. Odszukuję je dopiero w googlu).

Kiedy zajmuję się poszukiwaniem, na korytarzu urzędu słychać hałasy. Nie uchylam drzwi, wprost przeciwnie najchętniej zamknąłbym je jeszcze bardziej, ale potem przemykając obok ksera, słyszę pytanie: widziałeś Oskara? Bo to on był, okazuje się, na korytarzu, ten od „Idy”. Morał dla grzecznych dzieci i introwertyków: nie należy zbyt zamykać się w sobie, bo różne rzeczy można przeoczyć (11.03.2015).

Dodaj komentarz