Jestem sceptyczny, gdy idzie o książki o ludziach-legendach (s. 276), bo z legendami jest zawsze podobnie: dają się rozłożyć na części pierwsze. To ten naturalny mechanizm chronienia się przed rozczarowaniem. W tym wypadku czarowi legendy uległem już dawno, czytając książki profesora Szczeklika: „Kore” (tutaj), „Katharsis” (tutaj) i „Nieśmiertelność” (tutaj). Czytając i podziwiając.
Ale teraz ten mój sceptycyzm mnie powstrzymuje, bo „Słuch absolutny” wydaje się opowieścią zbyt piękną, aby była prawdziwa. I tak się boję jej uwierzyć, żeby potem nie żałować swojej łatwowierności. Bo nie mogę uwierzyć, że są tacy lekarze. (Podobnie: nie mógłbym uwierzyć, że są tacy urzędnicy).
