Wyjaśniła, że to nie lenistwo, lecz melancholia była powodem jego opieszałości. Oswald należał do pewnej bardzo rzadkiej odmiany dogów niemieckich, z których wszystkie cierpiały na wrodzoną chandrę i znużenie życiem. Niektóre popełniały nawet samobójstwo. Chciałem się dowiedzieć, dlaczego wybrała psa o tak posępnym usposobieniu. – Ponieważ te są bardziej eleganckie od innych – odparła żywo. A ja od razu pomyślałem o Habsburgach (s. 39).
Modiano pisze akwarelą i ten sposób pisania tak niesamowicie mi się podoba. Lekkie pociągnięcia pędzelkiem, park nad Jeziorem Genewskim, stare plakaty kinowe, zmierzch nad obrośniętymi winobluszczem domami. A już, po ostatniej przygodzie z dużą prozą, myślałem, że do powieści nabiorę wstrętu, a tu uff, taka ulga. I jak się czyta Modiano, to znów się chce do Prousta.
