
Dawno temu uwielbiałem filmy Jana Jakuba Kolskiego, a dzisiaj nawet nie potrafię wyobrazić sobie tamtego odczucia. Chyba wyrosłem z doceniania pomysłu, że dziecko jest narratorem, opowiada i myśli jak dorosły, podczas gdy sami dorośli nie dorastają do swoich życiowych ról. Realizm magiczny w polskiej wersji, którą proponuje Kolski, także przestał mi się podobać, zaczynam widzieć w nim rodzaj sztuki naiwnej, naiwnej jak dobrotliwy pijak.
Gorzej jest, gdy realizmem magicznym przykrywa się niedociągnięcia w scenariuszu lub montażu. Bardzo dużo można w „Sercu, serduszku” znaleźć drobnych kiksów. Skupmy się tylko na nierealistycznej geografii: Kordula i Maszeńka wyruszają z powiatu bieszczadzkiego w kierunku Gdańska, jadą kolejką bieszczadzką, następnie trafiają do miasta (Zagórz?), gdzie wsiadają do pociągu towarowego, w którym nocują (może jedynie śpią?). Kolejny dzień przemieszczają się samochodem z panią weterynarz po jakimś pogórzu (Maszeńka mówi, że zrobili dopiero 47 km!), aby ostatecznie z Janowca dostać się promem do Kazimierza Dolnego. Do miasteczka wchodzą za to od strony Bochotnicy, następnie trafiają na barkę, która płynie w górę rzeki, czyli w kierunku przeciwnym niż Gdańsk (ale dopływa jedynie do Męćmierza), itd. Wiem, że to pożyteczne dla fabuły i zdjęć, ale podróżowanie z Bieszczad do Gdańska przez Kazimierz Dolny jest nieco ekstrawaganckie.
Żeby nie narzekać, napiszę, że podobali mi się:
Tatuowany w Matki Boskie ksiądz (Borys Szyc) zajmujący się w wolnych chwilach taksydermią i twierdzący, że wiewiórki są najtrudniejsze.
Tańcząca nocą Madame Lisiecka (Maja Komorowska) w białej nocnej koszuli, szaleńcza i widmowa zarazem.
Droselmajer (Franciszek Pieczka) zasiadający do stołu z lalkami jak z teatru Kantora.
A A. po seansie jest bardzo zadowolona. Wreszcie obejrzeliśmy coś pozytywnego, mówi. Dodaje, że klimat prowincji podobny jest do tego w „Cudach”, ale tutaj znacznie lepiej się ogląda, nie dłuży się i taka przyjazna historia. Nawet naiwność jej nie przeszkadza (a może to ja się za bardzo czepiam? Wszystko przez geografię.)
Słowa klucze: kurczę, videoblog, poród kucyka, „Dziadek do orzechów”.
(3,0/2,0)
