No i jestem. Słychać radio eska, najlepsze przeboje na koniec słonecznego lata. Głowę mam obłożoną papierem i wpatruje się w Wellę. Niemagda szoruje mi głowę. Robi to zupełnie inaczej niż Magda, ma inne, mniej drapieżne palce. Kiedy tak leżę, oddzielony ścianką i akwarium od wejścia, z głową w zlewie, przychodzą mi do niej straszne kryminały. Dzwonek feng-shui alarmuje przy drzwiach, oto wpadają bandyci, właściwie chyba jeden, ale w kapeluszu. Sekundy zaskoczenia, zaraz wybiegną zza ściany. Niemagda się zupełnie tego nie spodziewa, bo nawet nie krzyczy, a ja nie mogę podnieść mokrej głowy, żeby zobaczyć, co teraz. Teraz padają strzały i krew się rozbryzguje po białych kafelkach, i rykoszetem pękają lustra. Bardzo filmowa scena.
Dziękuję, zapraszam jeszcze na fotel.
