Obserwuję wodospad. Uderza trzy piętra niżej o wycieraczkę kina „Kultura”. Potoki po dachach.
Godzinę temu piłem kawę. Bawili się identyfikatorami jak zawsze się bawią, ci w garniturach z klasy średniej wyższej. Panna młoda była wysoka i miała gęste, długie, rude włosy. Ujęcia były średnie. Miała suknię w żółtszym odcieniu bieli. Przebiegała dziewczyna w beżowym bikini. A fontanna to była jedyna woda.
Wychodzę na Krakowskie. Zapomniałem parasola, a nadszedł front.
