Motto: I my nie znajmy litości (…) Szarpajmy ciało na sztuki
(wieszcz)
Teraz się zacznie ten ponury obrzęd, w którym role odegrają niespełnieni kochankowie generała Franco oraz latynoskich zamordystów. Będą rozwłóczać ciało, a Cenckiewicz już nawet zdołał napisać odpowiedni życiorys. Historia przecież jest dla nich czarno-biała.
Cóż oni mogą wiedzieć o dramacie, o wyborze? Oni, którym wolność przyniesiono na tacy. Zawsze tak było: jedni są skazani na bycie bohaterem, inni na wieczną banicję. Jedni są księciem Józefem, a inni – królem Stasiem. Nazwy ulic i szkolne akademie będą tylko dla tych pierwszych.
Wobec tego ja, rzadko czytany internetowy pisarz, mogę jedynie apelować: Powązek dla generała!
