Dużo wątków, sposobów odczytania. Choć reżyser bardziej akcentuje relacje rodzinne, tudzież dojrzewanie głównego bohatera od bycia maminsynkiem do brania odpowiedzialności za swoje życie, autor bloga skupia się na społeczeństwie, bo one bardzo polskie. Może łatwiej mu pisać o takich chłodnych tematach?
Obserwujemy ich w otwierającej film scenie przyjęcia (muzyka do tej sceny też znacząca, tutaj). Miejscowa elita: znani lekarze, wysocy urzędnicy, panie w pięknych toaletach, tacy, co chodzą do opery. Parę scen później widzimy jak elita zmienia się w klikę. Wypadek, telefon tu, telefon tam, koperta, groźba, usługa za usługę, znowu koperta, bezkarność. Tak jak w wypadku polskich policjantów, sędziów i adwokatów, lekarzy, wyższych urzędników, zwłaszcza samorządowych. Cóż za problem podmienić protokół zeznania? Wymienić próbki krwi na te bezalkoholowe? Bezkarność i pogarda dla innych, o których bohaterka powie zwierzęta (bo nie chodzą do opery i nie mają pięknych toalet, wierzą w Boga i nie mają znajomości w komendzie głównej policji i w urzędzie marszałkowskim). Aż krew w kinie zalewa.
Słowa klucze: walizka, żółte frezje, Herta Mueller
(4,5/4,0)
