Dziennik. Śpiewnik

(dwa śpiewy)

1.

Sroka, która gniazdo, z gałęzi i sprężyn od tapczanu, usiłuje uwić za drzwiami naszego balkonu, ma głos organisty z kazimierskiej fary. Przyglądam się aniołom w podkolanówkach, kiedy wchodzi chór, nie pozwalając rozpoznać pieśni. Brzmi Grześkowiakiem, taka szorstka.

2.

Przychodzi pocztą, pachnie starożytnością. Nie spodziewałem się, że taki niewielki, chowa się między, kiedy składam dłonie. Bardzo dużo jest w nim śmierci. Pisze Jarosław, w Wenecji, Sienie, San Gimignano, Rzymie i Palermo, „Śpiewnik włoski”. Tylko dwóch wierszy nie potrafię drugi raz przeczytać, nad resztą się zachłystuję zachwytem. Czysty dźwięk.

Dodaj komentarz