(Ksawerów)
Koło południa zaczęły śpiewać ptaki. Weszliśmy w jaskrawą zieleń wierzby. Mądrzyła się sroka. W słońcu było tyle soku.
(Sady Żoliborskie)
Kiedy wpadła na mnie, gdy zahamował gwałtownie, nie wiedziałem jeszcze, że płacze w swoim absolutnym nastoletnim nieszczęściu. Mówiła Zosiu i ocierała łzy. Dlaczego powiedziałaś, że twarz modelki, ale te nogi, Zosiu? Trzęsły jej się włosy i była to rozpacz. Porzucone niebieskie słuchawki, Zosia szepcze, słońce w policzki, sto dwadzieścia dwa skręca w Powązkowską. Koi, koi. Kiedy wpadła na mnie była taka miękka, w swoim absolutnym nastoletnim nieszczęściu.
