(Ód pastisz)
Przez ciebie po raz pierwszy, wiosną dojechałem na miejsce i powiedziałem: oto dom.
Przez ciebie tamtą zimą szliśmy od autobusu, my i Jo., wiatr lodowaty w plecy.
Przez ciebie latem niosłem zakupy ze sklepu Maciek, a tu godzina wu.
Powrocie do domu z podróży, na brzegu konduktów.
Pokłuty kilofami nad nieistniejącą Rudawką.
