Miejsca, któreśmy znali, należą nie tylko do świata przestrzeni, w który wstawiamy je dla większej wygody. Były one jedynie cienką warstwą pośród ciągłości wrażeń, tworzących nasze ówczesne życie; wspomnienie jakiegoś obrazu jest jedynie żalem za pewną chwilą: i domy, drogi, aleje są ulotne, niestety, jak lata (s. 479).
Jak się przyglądam swojemu archiwum, teoria miejsca i jego ulotności, zajmuje poczesne miejsce zarówno na tym blogu, jak i w korespondencji jego autora. Proust przynosi mi podstawę teoretyczną.
Dziwnym trafem, na chybił-trafił, książka, po którą sięgnąłem po Prouście, zaczyna się z Prousta cytatem i znowu mówi o Karolu Swannie. Ale o tym w następnym odcinku…
