Publicystyka (21/12/13)

(Tradycje świąteczne męczą, o czym nietrudno jest się przekonać biegając z pewną rezygnacją po piętrach centrów handlowych, w przelocie słysząc „Bóg się rodzi”. Bóg się rodzi? Z całą pewnością nie między półkami).
Pani Katarzyna Bratkowska też się zmęczyła tymi zatęchłymi tradycjami i też proponuje coś nowego. Zastąpić paskudną patriarchalną tradycję uboju karpia tradycją nowoczesną, postępową i wyemancypowaną: wigilijną skrobanką.
Tym zabiegiem pani Katarzyna Bratkowska zwraca uwagę katolickim zacofańcom, których wciąż niestety sporo, że nie potrafią dostrzec tej przyjemności, jaką daje podciśnieniowe opróżnienie macicy, tego powiewu wolności osobistej. Wprowadzając nową tradycję, pani Katarzyna Bratkowska uświadamia jakim narzędziem represji wobec wyzwolonych kobiet jest świętowanie czyjegoś narodzenia. Staje się, tym sposobem, pani Katarzyna Bratkowska symbolem nadziei dla wszystkich uciskanych, jutrzenką wyzwolenia od zabobonu, przykładem Kobiety doskonałej, wzorcowej, odpowiedniej na nowe czasy.
(Do dzisiejszego poranka myślałem, że głupoty biskupów, piszących dwa listy o gender, nic nie będzie wstanie zakryć, zresztą właśnie o tym miałem napisać. Budzę się i widzę, że w największych marzeniach biskupów nie było nawet Katarzyny Bratkowskiej, wzorcowego przykładu tego jak ideologia pada na mózg.)

1 Comment

Dodaj komentarz