Wiara im umknęła. Kiedy tak zawzięcie rozmawiali o in vitro, grzmieli z ambon o katastrofach lotniczych, piętnowali niemoralne się prowadzenie tego i owego, ona na paluszkach wyszła z kraju nad Wisłą.
Pierwszy, to niewiarygodne, opuścił nasz naród Diabeł. Wierzyć w niego: okazuje się, że to rzadkość i nawet nie przekonuje tych siedemdziesięciu dwóch procent Bułhakow.
Stali się mitologią. Czuwa jeszcze ów tajemniczy i nieznajomy Bóg, ale nie ma nieba. Wszyscy na Wielkanoc święcą koszyczki, ale mniej niż połowa wierzy w Zmartwychwstanie. A przecież inaczej próżna jest nasza wiara.
Usilnie katechizowali przez dwadzieścia lat. Pokazywali cuda (a tu dla dwóch trzecich nie ma cudów). Tak byli pyszni w swych złocistych wieżach i czarnych limuzynach, że nawet nie zauważyli. Nie była im potrzebna ta wiara, kiedy mieli ukłony wójtów i dobre perfumy. Przegapili.
(Ten, co nie wierzy w Czyściec, to napisał).

1 Comment