„Brat Słońce, siostra Księżyc” Zeffirellego dziś na śniadanie w łóżku: chyba najbardziej dobitne jest w tym filmie spotkanie z papieżem, zresztą kręcone w majestatycznym Monreale. Kościół ubogich spotyka się z kościołem władzy i bogactwa. I ci biskupi, kardynałowie, książęta Kościoła wołający: Herezja!, gdy ubogi z Asyżu recytuje Ewangelię, i zawstydzony papież, dosłownie ociekający złotem. Ten sam ustęp, który wypowiada filmowy Franciszek wobec papieża, dziś powtarza papież. Bogu i mamonie. Albo albo. (To dziwne, ale dzisiaj też obruszają się biskupi.)
Przykład świętego Franciszka pokazuje, że można z Kościoła zdjąć pierścienie, szaty i samochody, a mimo to, a może nawet bardziej, pozostanie Kościołem. Nawoływanie, że święta tradycja tak nakazuje, że musimy przestrzegać ceremoniałów (jest nawet takie hasło: jesteś papieżem, zachowuj się jak papież!) jest wyrazem jakiejś niewiary: wizji Boga jako wielkiego audytora, który sprawdza kierunek kadzidła i próbę kruszcu w naczyniach liturgicznych.
–
Dialog. Dzisiaj list biskupów na ten temat i nie wiem, czy najszczęśliwiej cytować w nim Jana Pawła z przemówienia do polskiego episkopatu w 1979 roku. Bardzo dużo o dialogu nauczyliśmy się potem, inaczej zresztą wygląda dialog z autorytarną władzą, inaczej z drugim człowiekiem. Nauczyć się tego drugiego to niewyobrażalne zadanie dla polskich biskupów, tudzież środowisk roszczących sobie prawo do chrześcijaństwa.
Sami biskupi żyją w świecie jasnych podziałów (jak to mówią: bez żadnego relatywizmu) i wywiad papieża Franciszka dla świeckiej gazety musi napawać ich niepokojem poznawczym. Wyjść poza schemat: my-oni, wierzący-niewierzący. Franciszek potrafi, oni – nie. Wolą schować się bezpiecznie za papieżem-Polakiem. (Mówimy o dialogu a w czasach biskupiego wzmożenia moralnego jednym z najbardziej atakowanych ludzi był ks. Tischner, teoretyk i praktyk dialogu z Innym).
–
Pierwszy raz od wielu lat świeccy zaczynają dyskutować o Kościele, nie tylko jako o wrogu. Widać to w prasie, ale też wokół nas. Pierwszy raz od wielu lat pojawia się nadzieja na Kościół, mimo biskupów, proboszczów, katolickich polityków i katolickich dziennikarzy.
