Publicystyka (03/10/13)

Nie jest przecież tak, że chęci dialogu nie ma tylko po stronie kościelnej. Wystarczy przeszukać komentarze pod artykułami na którymś z portali, a ponieważ bycie ateistą staje się modne, warto nawet przyjrzeć się im bliżej. Łatwo się okazuje, że w Internecie bycie ateistą nie jest synonimem bycia „wolnomyślicielem”, ba, do jakiejkolwiek myśli czy refleksji jest tu daleko.

(Bezmyślność to straszna choroba. Jestem przeciw, ale nie wiem czemu. Jestem za, ale nie mam argumentów. Jak więc rozmawiać? Autor bloga kilka razy próbował, ale nie da się.)

Polski ateista (taki z internetowego forum) posługuje się paroma frazesami. Kościół jest organizacją przestępczą, opływającą w niesamowite bogactwa, wszyscy księża to pedofile. Konkordat dokonał zniszczenia państwa polskiego, uwierzę Franciszkowi jak go wypowie i odda skradziony majątek. No a Boga nie ma, to bajka, kto by uwierzył w chodzenie po wodzie. Historia Kościoła składa się za to z samych okrucieństw, ewentualnie chorób psychicznych. Obraz jest prosty, jednowymiarowy, łatwy do powtarzania. (W świecie konsumpcji wyłącza się zdolność do racjonalnego myślenia, do wychodzenia poza utarte frazesy, do konfrontowania siebie z innym. Mogę przemawiać z pewnością, choć nie wiem o czym mówię. W dodatku na forum wydaję się być mądrym.)

(Polski ateista z internetowego forum wie dobrze, ile bierze proboszcz za sakramenty, bo akurat ślub kościelny ma, i dzieci chrzci. W końcu jest takim samym hipokrytą jak ci z fronda.pl)

Polski ateista wydaje się być produktem polskiej katechezy.

Dodaj komentarz