Dz.U. Pictures presents „Sztuka znikania”

Krótka recenzja A.: Wyssał ze mnie energię.

Gdyby się okazało, że komunizmu wcale nie obalił Lech Wałęsa na spółkę z Janem Pawłem II, ale pewien haitański kapłan wudu, który w tym celu poświęcił – jak bohaterowie Mickiewicza – swoją duszę?

„Sztuka znikania” pozwala nam zmienić perspektywę, posłuchać swojej historii reinterpretowanej przez Haitańczyka. Odczytanie peerelowskich dożynek jako obrzędu, gdzie kobiety składają ofiary starszym albo też utożsamienie zomowców z zombie daje niesamowity efekt. Najbardziej chyba uderza fakt, że nad bohaterem czuwa bogini Elezir (?) z trzema bliznami na policzkach, łudząco podobna do Matki Boskiej Częstochowskiej. (Warto przed filmem przeczytać rozdział o Haiti z „Zaginionych białych plemion” Orizio).

Film jest niezwykle intensywny. Może dlatego wysysa energię: halucynogenna muzyka, nieostre zdjęcia, hipnotyczny głos narratora. Całość świetnie wyreżyserowana i etnografom dająca dużo satysfakcji.

Pierwszy kogut zarżnięty na ekranie tej niedzieli.

Słowa klucze: helikopter, Pałac Kultury i Nauki, dywan

2,5/3,0

Dodaj komentarz