– Popatrz – mówiłem po północy – zmieniają się nazwiska w dowodach, miasta zamieszkania, adnotacje: stan cywilny. Wszystko się zmienia, tylko ten śpiew zachwyca tak samo.
Jak wtedy, gdy mieliśmy po dwadzieścia lat i An. śpiewała w pekaesie z Sanoka lub Krosna. (Razem z Sz. słuchaliśmy).
