Dz.U. Pictures presents „Dziewczynka w trampkach”

Przyjechaliśmy na rowerach. Upał był. Oba te fakty znacząco ułatwiły odbiór filmu, który już prawie zszedł z ekranów, ale jakimś cudem trafił się nam w „Wiśle”.

Oglądaliśmy upał tak duży, że aż żółty. W tym upale dziewczynki maszerowały do szkoły obwiązane czarnymi chustami. Diabeł pod postaciami obcych mężczyzn tkwił wszędzie i mógł nawet napluć na Koran. System był całkowicie szczelny, dopóki nie pojawiła się Wadjda [czytaj: Łoczda], która chciałaby mieć rower. Rowery to, jak wiadomo, wynalazek Szatana, rzecz stanowczo nie dla dziewczynek.

Z perspektywy kraju, w którym feminizm przekształca się we własną parodię, Arabia Saudyjska budzi przerażenie. Tamtejsze kobiety, jak pokazuje film, całkowicie zinternalizowały opresyjny system. Marzeniem matki Wadjdi jest to, by obiad dobrze smakował mężowi, który właśnie zamierza ożenić się po raz drugi. Świat zewnętrzny (ten w chustach) i wewnętrzny (w domu, bez chusty) jest przesiąknięty prymitywnym patriarchatem (użyłem tych słów z premedytacją, bo mimo plazmowych telewizorów, odczuwasz, że to średniowiecze).

Do tego prowadzi ślepa, bezrozumna, zabobonna wiara.

Reżyser wprawdzie oferuje happy end, ale dobrze wiemy, że za parę lat Wadjda powtórzy odwieczny schemat. Zakutana w czarne chusty będzie w upale spieszyła się, aby zrobić przyjemność swojemu mężowi. Nawet jeśli, gdzieś na strychu, będzie stał jej piękny rower za 800 riali.

Słowa klucze: niebieski lakier do paznokci, Sabejczycy

4,5/4,0

Dodaj komentarz