
Cefalú
Klasztor jest okiem na morze.
(Przyjechaliśmy po dwudziestej. Na furcie siostra staruszka usiłuje dowiedzieć się kim jesteśmy. Wyciąga karteczki, na których ręcznie wypisano nasze imiona. Kim jest wobec tego ten automat, który tak pięknie po angielsku pisał o naszej rezerwacji? Idziemy korytarzami do windy. Winda pośród świętych wjeżdża na drugie piętro. Siostra mówi Buona notte. Na końcu korytarza jest ciemno. Tam nasz pokój. Otwieramy okno. Morze gwałtownie wdziera się do niego. Rozbija się o kamienie, kołysze nas do snu. Wynajmę go znowu, gdy nauczę się pisać wiersze albo chociaż powieści.)
