Serce do podróży straciłem nagle gdzieś pomiędzy zupą a drugim daniem. Czym prędzej wlazłem na regał, wyciągnąłem Herberta (gruby tom od M.) i czytam popijając colę. Zawdzięczam mu nawet szyk zdań. Serce wprawdzie się nie znalazło, ale już lepiej.
(Za tym przystankiem, na którym wracamy z arkadii, jakieś dwieście metrów stamtąd, leży pod drzewami Herbert przysypany).
