Jakby dalej Krasowski.
Odkryłem, że lubię czytać z mądrym dystansem o niedawnych wydarzeniach. Książka Kosińskiego jest odkrywcza: w przeciwieństwie do wspomnianego Krasowskiego nie posługuje się naukami politycznymi, ale metodologią nauk o teatrze. Z tej perspektywy opisuje katastrofę, żałobę a następnie wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu, którym też poświęcałem sporo czasu.
Brakowało mi i brakuje analizy polskiej żałoby pod kątem narodowych mitów i wierzeń: przekształcania jej bohaterów w herosów (coś takiego jak zostało napisane o Piłsudskim). Kosiński nie spełnia moich wymagań: opisuje dramat i widowisko, coś chwilowego, nie zastanawia się nad myślowymi strukturami długiego trwania. Ale bardzo doceniam ten, inny sposób analizy.
W ogóle relacjonowanie na chłodno wydarzeń kiedyś pełnych emocji pozwala zobaczyć je zupełnie inaczej. Lepiej widać ich aktorów, motywacje, scenariusze. Autor bloga też unosił się w emocjach w tamtych, niedalekich czasach, przyznaję.
Tej książki – powiem więcej – nie da się nie kupić z powodu okładki. Fenomenalne zdjęcie polskiego Indianina (?) w żałobie. (Później okaże się, że dobrych zdjęć jest sporo w środku). Wszystko wydane na śliskim papierze, takim, na którym kiedyś wydawało paryskie Editions Spotkania. Rzadko dzisiaj taka dbałość o detale.
