Dz.U. Pictures presents „Wspaniała”

(źródło: allocine.fr)

Okoliczności: „Wspaniałą” wybrała autorowa bloga. W sali B kina „Luna” jeszcze przed seansem zdołaliśmy przeprowadzić zasadniczą rozmowę dotyczącą celowości chodzenia do kina, w której negatywnym przykładem okazało się „Spring Breakers” zaproponowane przez autora bloga a przez autorową określone jako kompletne dno. Konsensusu nie osiągnęliśmy, „Wspaniała” dała nam obojgu dużo przyjemności. Oddzielnie.

Film: Z pobytów w mieście na literkę B. przywiozłem album przedstawiający brukselską architekturę lat pięćdziesiątych. Skąd moje skojarzenie?

Po pierwsze, główny bohater wyglądał na Belga, ba, przypominał Brela. Jak się okazało Belgiem jednak nie był, chociaż już chciałem się pochwalić, że fizjonomię Belgów potrafię rozpoznać od razu. Belgijką była za to grająca tytułową postać Déborah François, pamiętana z „Dziecka” braci Dardenne.

Po drugie, film współfinansowała Walonia.

Po trzecie, zarówno architekturę okresu Wystawy Światowej 1958, jak i film, dziejący się w latach 1958-1959, łączyła ta sama dbałość o szczegóły. „Wspaniała” opowiadała epokę poczynając od bielizny poprzez zastawę stołową a na samochodach kończąc. Stanowiła portret czasów, które z tamtej strony żelaznej kurtyny wyglądały na całkiem udane, a jeśli nawet nie na udane, to niesamowicie kolorowe.

Idąc za swoją ostatnią lekturą, zwracam uwagę na historię mentalności tamtej epoki. Bycie sekretarką to bycie nowoczesną – mówi bohaterka. Nie zmienia to jednak faktu, że świat kobiet i świat mężczyzn różnią się od siebie bardzo. Role płciowe określone są w sposób jasny (boję się dopowiedzieć, że wygodny lub sensowny) i nikt nie zastanawia się nad gender. Nawet nowoczesność nie oznacza rewolucji, bo w gruncie rzeczy istniejący stan rzeczy nie jest zły. (Oczywiście, po takich tekstach można zarzucić mi konserwatywną nostalgię za ładem. Cóż, ten film doskonałym jest jej wyrazicielem).

Tłem filmu jest stukot maszyn do pisania. Dźwięk wyparty dzisiaj przez miękkie stąpanie palców po klawiaturze albo – coraz częściej – plaskanie opuszek o monitor tabletu. Maszyny są też bohaterkami filmu: Triumph oraz różowa Japy. Sama idea zawodów dla sekretarek wydaje się dzisiaj ogromnie odległa w czasie, zarówno z powodu maszyn, jak i emancypacji. (Autor bloga przypomina sobie brzydką, kanciastą, żółtą maszynę Predomu leżącą w walizce na szafie i przypomina sobie jej stukot, i kalki, i to, że kupowało się ją na zapisy w Biurotechnice na Nadbystrzyckiej).

A dzisiaj? Nie ma już maszyn do pisania i ład też zniknął. Oglądamy „Wspaniałą” i po cichu tęsknimy (przynajmniej autor bloga).

Słowa klucze: czerwona sukienka, niszczarka, biustonosz, kolorowe paznokcie, „W poszukiwaniu straconego czasu”, „Czerwone i czarne” (książki, które Rose przepisywała w trakcie ćwiczeń. Motyw wyboru przez Louisa lektur dla Rose od razu przywołuje profesora Higginsa i Elizę Doolittle)

Ocena: 4,0/4,0

Dopisane: Frédéric Pierrot, w filmie ojciec Rose, od pierwszej sceny skojarzył mi się z Witkacym z jego autoportretów z 1931 r.

Dodaj komentarz