Dziennik (25/03/13)

Poezja Iwaszkiewicza nie jest poezją wykwintną. Owszem, gdy wykorzystuje klasyczne formy: ody, sonety i stara się zachowywać klasyczne miary ma coś w sobie jońskiego albo – dajmy na to – doryckiego. Ale zwykle pisze nie cyzelując słów, jest oszczędny. Przyrody w nim dużo. Dopiero po dziennikach i listach można dostrzec jak wielkie w tym namiętności. Jak wiele męskich ciał wspomina, za iloma ukochanymi, platonicznymi lub nie, płacze. Podobne motywy wracają z wiersza na wiersz. Cały zbiór pokazuje, że poezja stała się dla niego inną formą dziennika. (Nawet jego socrealizm jest taki pozorny, tak jakby nie chciał się nim umniejszyć.)

Jakiego ememesa, esemesa dostała,
że tak się nagle roześmiała
ta zaczytana biało-głowa
zawsze poważna i surowa?

(zawsze a przynajmniej odkąd jeździ porannym sto osiemdziesiąt, tym samym co autor bloga).

Pod kolumną zbiegają się Rosjanie. Tu pięknie, tam pięknie powtarza przewodnik tonem wytartym i przemęczonym. Chwytają aparatami kawałki tego, po czym biegnę. Jestem teraz egzotycznym tubylcem w drodze na przerwę obiadową. Panny rosyjskie, panny hiszpańskie w katedrach, spodniach i na zamkach. Wszystko jak radził tripadvisor.

Kałuże rano za szkłem
w akwariach tkwią pety:
znak, że autobus nadjeżdża – przystanek blisko.

W przeciwieństwie do niektórych rozmów na koniec wieku, „Letnie rozmyślania” Havla, pisane w roku dziewięćdziesiątym pierwszym ubiegłego wieku zaskakują aktualnością. (Nie ma wprawdzie Czechosłowacji, ale poza tym wszystko takie, jak myślał, że być nie powinno.) Polityka jako praktyczna moralność: ile by człowiek dał, żeby tak postępowali ci mężczyźni w nudnych garniturach o wyglądzie nadgorliwych studentów, którzy spożywają obiady w części VIP stołówki z racji bycia członkami-asystentami-doradcami.

Vaclava Havla wydanego przez Krytykę Polityczną (zwracam honor!) czytałem wprawdzie w samolocie, ale dopiero dziś doszedłem do wniosku, że mogę coś – niezbyt odkrywczego – napisać.

Kupiłem seler naciowy,
bo znalazłem przepis na gulasz na długie zimowe wieczory.

Dodaj komentarz