Lutowe (odc. 5)

W dzieciństwie chciałem zostać astronomem. I chyba dopiero teraz, czytając, a właściwie usiłując czytać, „Księżyc w nauce i kulturze Zachodu” zrozumiałem, że Opatrzność uchroniła mnie przed życiowym błędem. (Ale żeby od razu zostać urzędnikiem?)

(Czytam właściwie wyłącznie dlatego, że inna zakupiona książka nie dotarła. Podejrzewam listonosza. Kiedyś poczta połakomiła się na cztery kilo tomiszcz „Transitional Justice. How Emerging Democracies…” w paczce US Mail. Do dziś wybucham śmiechem na myśl, jakież musiało być zdziwienie pracownika poczty, gdy otworzył paczkę i zobaczył tyle makulatury, ale może – myślę sobie – docenił to, że jest jednym z dwóch (?) polskich posiadaczy tego opracowania).

Nie będę astronomem. Nie będę astronomem. Nie będę astronomem, więc usilnie szukam „kultury” pomiędzy „nauką i kulturą”.

Z tego czytania w mojej głowie tylko libracja.

Dodaj komentarz