Okoliczności: I znów dylemat. Tym razem (nie wiemy czy słusznie) przegrał „Pan Lazhar”. Szalony motorniczy w drodze na Pragę.
Film: Obrazy dotyczące problemów młodzieży, czyli narkotyków, seksu i sekstingu oraz różnych form przemocy są ostatnio popularne, więc skala porównawcza jest dosyć szeroka. „Bejbi blues” nie przedstawia się – w tym kontekście – jako szczególne osiągnięcie rodzimej kinematografii. Wyraźnie zabrakło dobrego scenariusza, dynamiki fabuły. Przedłużające się sceny wywołują znużenie. Denerwująca maniera nieuzasadnionych cięć wyciemnieniem.
Natalia wydaje się być nastoletnią wersją irytującej Ki. Może bym nawet zaryzykował tezę, iż „Bejbi blues” jest rodzajem prequela „Ki”. Nie wiem czemu reżyserka ciągle operuje stereotypami: bohaterka jest niespełnioną artystką (chce „robić” w modzie), jej sytuacja rodzinna niejako predestynuje ją do niepowodzenia, jej chłopak, oczywiście, wywodzi się z burżuazji (jego ojciec, Jan Frycz, występuje, ale – to ewenement – nie wypowiada ani słowa!) a wszystko dzieje się na Pradze (bo artyści to jak wiadomo wyłącznie na Pradze).
Do oglądania jest głównie tak zwana „stylówa” Natalii. Zarówno sam dobór jej ubrań, kolory (np. róż w scenie w mięsnym!), jak też tkaniny we wnętrzach, są ciekawe i sprawiają, że widz zamiast umrzeć w kinie z nudów, przygląda się garderobie. Zdarzają się również nieźle sfotografowane ujęcia jak choćby scena w łóżku o poranku po imprezie zakrapianej kokainą (czy można zakrapiać kokainą?). Ładna.
Zastanawiałem się czy „Bejbi blues” może być przydatny w interpretowaniu narodowej histerii wokół pewnej kobiety z Sosnowca. Jednak jedyny głębszy wniosek dotyczy tylko całkowicie nieodpowiedzialnego traktowania dzieci jako modnego dodatku, rodzaju żywej laleczki. Natalia chce mieć dziecko, bo jej smutno, a dziecko, nie wiedzieć czemu, płacze, zamiast ją pocieszyć.
Ponieważ (mam nadzieję, że to jasno wynika z powyższego wywodu) nudziłem się, starałem się obserwować Wa. w filmie. Można zobaczyć na przykład zmianę na stacji centralnej. Część ujęć jest kręconych jeszcze w wersji przed remontem, a w innej scenie Natalia idzie (spojler: jest prowadzona na komisariat) od drugiej strony (wprawdzie topograficznie nielogicznie) a w dali już widać jaśniejący, odremontowany korytarz. Albo dajmy na to zielone wnętrze tramwaju. Oboje z A. aż podskoczyliśmy: w Wa. nie ma tramwajów zielonych w środku. Prawda?
Słowa klucze: „Blue Rabbit”, plakat z Marilyn Monroe Warhola, biały sweter w wisienki (A. podpowiada, że z haemu)
Ocena: 2,0/2,5 (w tym 0,5 za ostatnią scenę)
