Dziennik (16/02/13)

Staliśmy na wiadukcie linii obwodowej. Był chłodny wieczór i światła pociągu towarowego w stronę Woli. Czekaliśmy a on się zbliżał. Co myślał maszynista, gdy zatrąbił? Zastanawialiśmy się długo potem. Czy chciał nas, tych na górze, przyjacielsko pozdrowić? Czy bał się dwojga samobójców w czapkach ze sztucznego futra, udających, że to Brooklyński Most?

Spotkanie z O. Kiedyś, dawno, dawno temu O. była stałą czytelniczką moich wpisów. (Tak, ten blog istniał już dawno, dawno temu). Potem zniknęła, stając się odległą jak Atlantyda (lub choćby wspominany ostatnio nader często Brooklyn). Small talk. O czym rozmawiać po tym dawno, dawno temu? Pogoda u nas kontynentalna. Coraz krótsze przedwiośnia. Tak lubiliśmy złotą polską jesień. A więc co u Ciebie?

Staliśmy na wiadukcie linii obwodowej. Pod nami przemykał towarowy. Za ciemno było, żeby liczyć wagony (rozrywka, od której w dzieciństwie robiło mi się niedobrze.)

U mnie wciąż zima.

Dodaj komentarz