O sztuce pisania biografii.
Mam przyjemność czytać, w krótkim odstępie czasu dwie biografie. Boel Westin przejrzała wszystko, całe prywatne archiwum Tove Jansson, listy, szkice, notatki. Wojciech Kałużyński, autor „Pół życia w ciemności”, szczerze wyznaje, że do archiwów za bardzo nie zaglądał i że korespondencja oraz zapiski jego bohatera wciąż czekają na opracowanie.
Gdy się bliżej przyjrzeć to mamy do czynienia z dwoma typami biografii. Pierwsza stara się opisywać osobę (to przykład Kałużyńskiego o Kałużyńskim): wyjaśniać zawiłości życiorysu, przyglądać się szkolnym kolegom, ustalać, czy wsiadł w ten pociąg i na którym przystanku wysiadł z tramwaju. Druga – mniej czuję do niej sympatii – interpretuje życie przez pryzmat dzisiejszej wiedzy oraz własnych teorii.
Zresztą opisywać też można na co najmniej dwa sposoby. Określiłbym to problemem – za wierszem Wisławy – bezradnych bogów czytających listy umarłych, tudzież ich akta w ipeenach. Można być inkwizytorem, który już wie, co było dobre i że system upadł, toteż z perspektywy o wiek późniejszej osądza dobro i zło (Kałużyński popada w ten ton, ale rzadko i niestety zwykle w tych momentach brakuje mi tła historycznego). Można być współczującym Buddą, który nie rzuca oskarżeń, ale stara się zrozumieć czyjeś życie w wymiarze dramatycznym.
Sam Kałużyński (bohater, nie autor) ma w sobie coś pasjonującego. On znowuż – jak go pamiętam – zawsze był stary a w tej biografii stary jeszcze nie jest. (Lu. też gdzieś występuje na drugim planie). Trudno się rozeznać, czy tylko siebie grał, czy był na serio i kim na serio był. Może był cynicznym antybohaterem wobec moich prywatnych bohaterów, ale z drugiej strony wiele z jego ocen, czy dotyczących kina, czy religii, sprawdziło się. Kałużyński (autor, nie bohater) pozwala się zastanawiać, nie narzuca swego widzimisię.
Byli kiedyś małżeństwem. Nie chcieli o tym mówić. Całkowicie odcięli się od tej pomyłki z czasów jeszcze Lu. W osiemdziesiątym roku życia mieszkali dwie przecznice od siebie. Czy kiedykolwiek spotkali się na ulicy? (Julia H. i Zygmunt K.)
