Zaczęło się na Pradze (patrz: poprzedni wpis) od „Czwartego portretu”. Film tajwański, niezwykle udanie sfotografowany, właściwie od pierwszej sceny.
Historia małego chłopca, który musi szybko dorosnąć pełna jest sytuacyjnego humoru a jednocześnie (jak w czeskich filmach) pozostaje gorzka. I nie ma puenty ani morału.
Postacią, która najbardziej wbija się w pamięć jest złodziej – nieudacznik, osoba komiczna a jednocześnie wzbudzająca u widza mnóstwo sympatii (w sumie jest równie samotny jak główny bohater; obaj na załączonym obrazku). Wielka Szycha okazuje się być Świńskim Ryjkiem.
Nie płacz. Jedz! – zasada, którą wpaja stary szkolny woźny, ocalony z bombardowanego Szanghaju. Niesamowicie mądra życiowa zasada, stająca wbrew ludzkiej tendencji do użalania się nad sobą.
Dyskretne nawiązania do sacrum: Matka Boska w kapliczce, połamany krucyfiks, złoty Budda na szarym domku.
Słowa klucze: papier toaletowy, akwarium, orkiestra (przybywająca nagle na pogrzeb), cement.
(4,5/4,5/gościnnie Jo.: 4,5)
(Parę godzin i trzy tarty u Legierskiego później, znaleźliśmy się na Muranowie. Śnieg zdążył już pokryć miasto, więc Wa. wyglądała jak z reklam Coca-Coli.)
„Miłość wszystko zwycięża” nie jest – wbrew tytułowi – romantyczną historią. Przynajmniej nie jest to nam do końca wyjaśnione. Każdy może się domyślić, czy historia udowadnia postawioną przez jednego z bohaterów tezę, że „im ładniejsza, tym bardziej naiwna”, czy też należy domniemywać happy endu (rycerz – tzn. gangster z bajki – nie jest alfonsem, tylko prawdziwym Romeo).
W porównaniu z „Czwartym portretem” stanowczo słabsza jest technika filmowa. Zdjęcia nie zachwycają, montaż nie powala. Bywają natomiast sceny bardzo dobre (rozbierana ze starym Chińczykiem i główną bohaterką).
W tle wielokulturowa Malezja (Malajowie, Hindusi i Chińczycy na wieczornym bazarze) oraz narastająca otyłość jako problem społeczny (podobnie jak na czwartkowym filmie.)
Pewnym zaskoczeniem jest muzyczna końcówka. Marsz Wellingtona Wilhelma Zehle.
Słowa klucze: banany, budka telefoniczna, kurtka, „Czy wyjdziesz za mnie?”, imbryk.
(4,0/4,0/gościnnie Jo.: 4,0)
