I nieśmiertelność dana zbyt pochopnie – śpiewa Agnieszka Chrzanowska do słów Michała Zabłockiego. Ciągle ten wers pojawiał się, gdy wyciągałem tom w czarnych okładkach.
Ostatni niestety tom esejów profesora Szczeklika najmniej mnie wciągnął, co nie oznacza, że nie jest on książką prawdziwego pasjonata i wielkiego erudyty. Strasznie szkoda, że przy zdjęciu czarna ramka.
Weźmy na przykład stronę 94: 14 lipca 1518 roku Frau Troffea wyszła ze swojego domu w Strasburgu i pośród zatłoczonych kramów i przekupniów zaczęła tańczyć. Bez muzyki, ale i bez oznak radości. Po kilku godzinach stało się jasne, iż nie potrafi się zatrzymać…
(Zainteresowanych ciągiem dalszym historii odsyłam do książki albo do autora bloga.)

1 Comment