(wpis wyjątkowo nieciekawy, ale skoro wybrałem formę dziennika.)
– Tak dobrze cię rozumiem, że nie mogę pojąć o co ci właściwie chodzi, co chcesz zrobić z tak pięknie rozpoczętym życiem w wieku prawie Panajezusowym.
– Przecież wiesz, że każdy ma już swoje miejsce. Ty masz swoje miejsce, ja mam swoje miejsce (gdzieś między deską do krojenia a rondlem do zmycia), nawet szafa i książki na półkach.
– Od czytania książek nie będziesz mądrzejszy, po kinie bolą oczy. Po co się wpatrujesz co rano w ten sam obraz z granatową wodą? Na nic przecież rozmowa o archipelagach, na których nas nie ma.
(wieczór sierpniowy zapada szybko.)
