Nietrafiony, zatopiony. Nie udał się powrót do kina po kilku tygodniach.
Do „Drugiego dzieciństwa” zachęcał plakat z wielką łąką. Temat trudny, ale kataloński „Rower, łyżka, jabłko” pokazał, że nawet o nim, to jest o chorobie Alzheimera, można opowiadać w sposób piękny. Tutaj, zarówno scenariusz, jak i scenografia, gra aktorska i wnętrza najbardziej pasowała do szpitala w Leśnej Górze.
Całość robiła wrażenie skondensowanej telenoweli, co oczywiście najbardziej zirytowało A., więc teraz powrót sto osiemdziesiąt i do kina niechęć. Ech.
(2,0/2,5)
