Kryptonim Ikar

Od pewnego czasu śledzę perypetie klientów firmy Amber Gold. Historia jest smutna, z każdym dniem coraz smutniejsza. Przypominam pewnie gapia, który wlepia oczy w śmiertelny wypadek, gdy czytam wpisy na forach coraz bardziej dramatyczne i coraz bardziej pozbawione złudzeń.

Właśnie złudzenia są słowem – kluczem. Autor bloga stawia nawet w związku z nimi pewne tezy.

Po pierwsze, wiara w cudowne lokaty, w możliwość szybkiego i niewymagającego starań zarobku ma swoje źródła w ludowej umysłowości. Powtarzający się motyw ludowych baśni (znalezienie garnca złota, kwiatu paproci, pomnożenie plonów) utwierdza wiarę, że takie cudowne, nieracjonalne zdarzenie w świecie ekonomii też jest możliwe. Wyciągnąłbym nawet dalszą analogię: ślepa wiara w pomnożenie majątku jest świecką wersją naszej mirakularnej religijności, tej, która widzi Boskie Matki na szybach i oczekuje od Bozi pokazywania sztuczek. Katolicyzm a nie luteranizm, nie ciężka praca, ale kolejny cud Jana Pawła II albo hochsztaplera od nieistniejących sztabek złota.

Po drugie, skrajna nieufność wobec państwa. Trzeba przyznać nieufność silnie pobudzana przez część klasy politycznej i prasy (lektura „Gościa Niedzielnego” bardzo pouczająca!). Jeżeli rząd, banki, Komisja Nadzoru Finansowego to złodzieje (tudzież mordercy, patrz miesięcznice), jeżeli wiedza o działaniu państwa ogranicza się do sloganów (zabierają nam pieniądze, urzędasy – nieroby), podobnie jak wiedza o działaniach instytucji finansowych, powierzenie oszczędności życia instytucji stojącej do państwa w skrajnej opozycji (a ostrzeżenia KNF działają tu jeszcze jako zachęta do powierzania na przekór Tuskowi i jego pretorianom) jest czymś oczywistym. Podobnie jak teraz czymś oczywistym będą oskarżenia, że Tusk jest winien (bo banki za niski procent, bo prokuratura nie aresztowała od razu itd.), bo – też w powszechnym mniemaniu wywodzącym się z zamierzchłej przeszłości – państwo to Tusk.

Ufać złudzeniom i cudom, nie ufać państwu: kwintesencja charakteru narodowego.

Dodaj komentarz